Sanatorium w Krasnobrodzie ma kłopoty

Pracownicy sanatorium w Krasnobrodzie dostali jedynie część poborów.
Czy placówka będzie zamknięta, a miasteczko straci status uzdrowiska?

W Krasnobrodzie wrze. Pracownicy sanatorium nie dostali całości wypłat, dotychczasowemu dyrektorowi skończyła się umowa i stanowisko pozostaje nieobsadzone. Niektórzy  pracownicy szepczą, że zakład może zostać zamknięty.

Artykuł z Kroniki Tygodnia 14 /02.04.2019/

Nie tylko widmo ewentualnej utraty pracy spędza podobno sen z powiek  pracownikom tej placówki i ich rodzinom. Sanatorium Rehabilitacyjne im. Janusza Korczaka w Krasnobrodzie od dawna jest wizytówką gminy i całej Zamojszczyzny. Z pomocy w nim korzystają co roku tysiące osób. Jak tłumaczą okoliczni mieszkańcy, to także dzięki istnieniu sanatorium udało się Krasnobrodowi wywalczyć status uzdrowiska. Teraz są obawy, że miasteczko go straci.

Co grozi sanatorium?

– Gdyby nasze sanatorium, nie daj Boże, zostało zamknięte, Krasnobród przestanie być miejscowością zdrojową (chodzi raczej o uzdrowisko, Krasnobród nigdy formalnie nie był zdrojem – przyp.red.). Takie są pogłoski. Odbije się to bez wątpienia na miejscowej turystyce. Obaw jest bez liku. W tej sprawie trzeba dmuchać nawet na zimne. Jeśli jest taka potrzeba, należy za wszelką cenę placówce pomóc! – domaga się jeden z mieszkańców Krasnobrodu. Kłopot w tym, że oficjalnie w tej sprawie podobno niewiele w gminie wiadomo.– Sanatorium podlega pod starostwo zamojskie, które nie kwapi się z udzieleniem informacji dotyczących stanu placówki – tłumaczą także inni czytelnicy.

– W tle toczy się sprawa z przedwojennymi dziedzicami  pałacu, w którym zakład  funkcjonuje. Nie wiadomo na jakim to wszystko jest etapie, czy jest jakieś zagrożenie dla istnienia sanatorium. Przeciętnemu Kowalskiemu trud no przebić się przez urzędniczą machinę. A przecież sanatorium daje pracę ludziom z całej okolicy, na turnusy przyjeżdżają osoby z całego kraju, a sam fakt, że taka placówka jest w Krasnobrodzie, podnosi prestiż miasteczka jako uzdrowiska.

To niezwykła placówka, prawdziwe oczko w głowie mieszkańców gminy Krasnobród. Sanatorium Rehabilitacyjne dla dzieci im. Janusza Korczaka założono w 1957 r.,wdawnym„upaństwowionym”dworze rodziny  Fudakowskich .  Dziesięć lat później podjęto decyzję o budowie w sąsiedztwie obszernego pawilonu leczniczego dla 120 kuracjuszy. Powstała wówczas nowoczesna, jedyna tego typu placówka  lecznicza po prawej stronie Wisły.

Obecnie w krasnobrodzkim sanatorium jest ponad 150 łóżek dla kuracjuszy. W placówce leczone są choroby ortopedyczno-urazowe ,układu nerwowego,reumatologiczne czy  dróg oddechowych (chodzi m.in. o przewlekłe zapalenie zatok, gardła, migdałków ,krtani, nawrotowe zapalenie oskrzeli, astmę itd.). Z pomocy korzysta w Krasnobrodzie rocznie ok. dwóch tysięcy kuracjuszy. Jak się dowiedzieliśmy, sanatorium ma podpisane kontrakty z NFZ do 2021 r. Do połowy lutego funkcję dyrektora tej placówki pełnił Wojciech Żurakowski. Jego kontrakt wygasł. Teraz obowiązki dyrektora pełni Janusz Karski ,,lekarz  pediatra. Wynagrodzenia będą wypłacone– Nic nie słyszałem o tym, żeby był jakiś pomysł na temat zamknięcia naszego sanatorium. Proszę takie pogłoski dementować– zapewniał w poniedziałe(1 kwietnia) Janusz Karski. –Mamy kłopoty, ale zostaną one zażegnane. Bo rzeczywiście pracownicysanatorium otrzymali ostatnio tylko część należnych wynagrodzeń. Poprosiliśmy jednakstarostę zamojskiego o zaciągnięcie pożyczki na ten cel. Zgodził się na to. Zaległe pensje zostaną wypłacone dzisiaj, najpóźniej jutro.

W krasnobrodzkim sanatorium pracuje obecnie ok. 90 osób.– Drugie tyle to wychowawcy oraz nauczyciele zatrudnieni w naszejszkole. Czyli ta sytuacja dotyczy prawie 200 osób – mówi Janusz Karski. – Sanatorium to jednak także, a może przede wszystkim, pacjenci. NFZ płaci za pobyt każdego z nich 70 zł (dziennie). W tym mamy leczenie, zabiegi lecznicze, posiłki itd. To są niskie stawki, które… stwarzają naszeproblemy. Ponadto rodzice coraz bardziej niechętnie posyłają dzieci do sanatoriów. Efekt? – W sumie teraz działają w Polsce chyba tylko trzy placówki sanatoryjne dla dzieci – mówi Janusz Karski. – A my w nich przecież nie tylko leczymy, ale także skutecznie zapobiegamy otyłości czy np. wadom postawy. To także jest bardzo ważne. Niestety, w ostatnim turnusie w naszym sanatorium na 60 miejsc dla dzieci, mamy tylko15 kuracjuszy. to także spowodowało kłopoty finansowe placówki.

C dalej? Trwa konkurs na dyrektora krasnobrodzkiego sanatorium. Kandydatury będą przyjmowane w zamojskim Starostwie Powiatowym do 15 kwietnia.

– Sanatorium jest bardzo ważną placówką, którą będziemy wspierać. Naprawdę będzie dla niej zielone światło. Mam nadzieję, że niebawem zadziałamy wspólnie z nowym dyrektorem– mówi Stanisław Grześko, starosta zamojski. – Co zamierzamy? Mam nadzieję, że uda się nam podjąć różne inicjatywy w ramach programów krajowych i zagranicznych. Potrzebnych jest wiele działań. Będziemy o nich informować. Torf nas uratuje Są jednak obawy. Część placówki rzeczywiście mieści się w zabytkowych budynkach. Spadkobiercy dawnych właścicieli chcą nieruchomości odebrać wraz z gruntem o powierzchni dziewięciu hektarów. W tej sprawie toczy się postępowanie sądowe. Pracownicy sanatorium mają nadzieję, że cała sprawa zakończy się „zadośćuczynieniem finansowym”, które Skarb Państwa wypłaci spadkobiercom.– Żadne wyroki jeszcze w tej sprawie nie zapadły. Ta sytuacja jest dość złożona. Tyle na razie mogę powiedzieć. Na pewno będziemy ze spadkobiercami tego majątku rozmawiać – mówi starosta  Grześko.– Sprawy własnościowe toczą się już od kilkunastu lat. Trudno powiedzieć, kiedy zostaną uregulowane– dodaje Kazimierz Misztal, burmistrz Krasnobrodu.

A co z pogłoskami o rzekomej możliwości utraty przez Krasnobród statusu uzdrowiska? Takie miejsca powinny dysponować borowinami lub wodami leczniczymi. Te pierwsze są na szczęście w gminie dostępne (chodzi o  duże pokłady torfu w złożu „Majdan Wielki”, które uznano za kopaliny lecznicze). Dzięki nim nadal uzdrowisko może działać.

Co z wodami leczniczymi? „Istnieje możliwość  uzyskania w Krasnobrodzie  solanki o wysokim stężeniu, lecz ze względu na bardzo wysokie nakłady inwestycyjne odstąpiono w pierwszym etapie tworzenia uzdrowiska od inwestycji związanych z wydobyciem wód solankowych”– czytamy na stronie www.krasnobrod.pl. „Zakłada się pozyskanie inwestorów zainteresowanych zagospodarowaniem we współpracy z samorządem lokalnym złóż wód leczniczych. W przypadku uzyskania wód mineralnych drogą głębokich wierceń Krasnobród mógłby zyskać prawo do nazwy Krasnobród Zdrój (przydawka „Zdrój” przysługuje jedynie uzdrowiskom posiadającym wody lecznicze)”.

Potrzebni są inwestorzy! Wygląda na to, że istnieniu krasnobrodzkiego  sanatorium oraz statutowi uzdrowiska tej miejscowości nic nie grozi. Kazimierz Misztal, burmistrz Krasnobrodu, w rozmowie z nami stwierdził nawet, że miejsc w istniejącym sanatorium jest (w ogólnym rozrachunku) za mało.

Od dawna mówi się zatem, iż w gminie potrzebne są także inne placówki sanatoryjne. Mogłyby one powstać np. na działkach w sąsiedztwie istniejącej placówki lub na terenie krasnobrodzkiego sanatorium. Bez poważnych inwestorów można o tym na razie jedynie pomarzyć…– Najpierw trzeba zadbać o sanatorium istniejące, płacić ludziom, inwestować, rozwijać je, a potem można myśleć o budowie innych tego typu placówek – ocenia te pomysły nasza czytelniczka. – Chodzi o to, żebyśmy głupio nie stracili tego, co już realnie mamy!

 

2 thoughts on “Sanatorium w Krasnobrodzie ma kłopoty

  1. lech,
    podobno dyrektorem ma zostać „wybitny” doradca, da radę, może do końca roku pociągnie, pokonał gminę to i tu sobie poradzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *