Krasnobrodzka Beczka Śmiechu.

 

I właśnie dlatego tak wygląda życie?

Pewnego dnia Bóg stworzył psa i powiedział do niego:
„Siedź całe dnie przy drzwiach i szczekaj na każdego, kto tylko będzie przechodził. Abyś mógł to robić, będziesz żył 20 lat”
Pies odpowiedział: „20 lat spędzonych na szczekaniu? To za dużo! Co ty na to, abym wziął 10 lat, a pozostałe 10 ci oddał?”. Bóg się zgodził.
Następnego dnia Bóg stworzył małpę: „Zabawiaj ludzi, spraw by się śmiali i wykonuj różne sztuczki. Abyś mogła to robić, będziesz żyła 20 lat”.
Małpa na to: „20 lat spędzonych na zabawianiu innych? To za dużo! Co ty na to, abym tak jak pies wzięła 10 lat, a 10 ci oddała?”. I Bóg się zgodził.
Potem Bóg stworzył krowę i powiedział do niej: „Ty będziesz musiała spędzać całe dnie na polu, będziesz się cielić i dawać mleko, by wyżywić rodzinę farmera. Żeby móc to robić, będziesz żyła 60 lat”. Krowa odpowiedziała:
„60 lat takiego ciężkiego życia? To za dużo! Oddam ci 40, a 20 zachowam”.
I Bóg się zgodził.
Na końcu Bóg stworzył człowieka i powiedział do niego: „Jedz, śpij, baw się, ożeń i ciesz się życiem. Masz na to 20 lat”. Człowiek odpowiedział: „20 lat? Tylko tyle na takie cudowne życie? Co ty na to, abym wziął jeszcze 40 lat krowy, 10 małpy i 10 od psa? To da mi 80 lat życia”. I Bóg po raz kolejny się zgodził.
I właśnie dlatego człowiek przez pierwszych 20 lat swojego życia je, śpi, bawi się, żeni, cieszy się życiem, przez następnych 40 lat, które dostał od krowy ciężko pracuje, by wyżywić rodzinę, przez kolejnych 10 lat małpy wygłupia się i rozśmiesza wnuki, a przez ostatnich 10 lat psa, siedzi i na wszystkich warczy…

List osoby poszkodowanej w wypadku przy pracy, nadesłany do zakładu ubezpieczeń jako odpowiedz na prośbę o.udzielenie bliższych informacji
dotyczących okoliczności wypadku.

Szanowni państwo!
W raporcie z wypadku jako przyczynę wypadku podałem: „próba samodzielnego wykonania pracy”. W liście stwierdzili Państwo, ze powinienem podać pełniejsze wyjaśnienie. Sadze, ze poniższe szczegóły będą wystarczające.
Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego, trzypiętrowego budynku. Kiedy zakończyłem prace, stwierdziłem, ze mam ponad 150 kilogramów cegieł porozrzucanych wokoło. Zdecydowałem nie znosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić je na dół w beczce, używając liny na bloku przytwierdzonym do ściany na trzecim piętrze budynku. Po zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załądowaną’.cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, a następnie, trzymając ja mocno, zacząłem powoli opuszczać 150-kilowyciężar.
W raporcie o wypadku napisałem, ze ważę 80 kilogramów. Możecie sobie Państwo wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nadym szarpnięciem do góry – straciłem orientacje, nie puściłem jednak liny. Nie musze dodawać, ze ruszyłem do gry w raczej szybkim tempie,: po ścianie budynku.
W połowie drugiego pietra spotkałem się z opadajaca. beczka – to tłumaczy pękniętą czaszkę oraz złamany obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w błck.
Na szczęście pozostałem przytomny i. byłem w stanie nadal trzymać mocno linę pomimo bólu i ran.
W tym samym czasie beczka z cegłami’ uderzyła o ziemie. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł .beczka ważyła
już tylko 25 i kilogramów. Przypominam, ze’ ja ważę 80 kilogramów, wiec w tej sytuaqi zacza.łem gwałtownie spadać, i w połowie drugiego piet~a ponownie
spotkałem się ‚z beczka, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, ze odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł – złamane tylko trzy zebra.
. Z przykrością musze stwierdzić, ze gcy. leżałem obolały na cegłach, nie mogłem wstać, ani się poruszać, £ ponadto przestałem trzeźwo myśleć ipuściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej niż lina, spadla na dół i połamała mi nogi. ‘
Mani nadzieje, ze udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi ootrzsbr.ych do zakończenia postępowania w mojej sprawie.
Teraz już Państwo zapewne rozumieją, w jakich okolicznościach wydarzył się mój wypadek.
Stefan